Menu

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Wyszukiwanie

Główne daty


1908 28 marca. Urodził się w Neapolu. Ojciec, Luigi Lombardi, był profesorem uniwersytetów w Neapolu i Rzymie oraz senatorem Królestwa. Matka, Emma Vallauri, była przewodniczącą Unii Kobiet Akcji Katolickiej oraz włoskiej Akcji Moralnej.

1926 Podejmuje studia na rzymskim wydziale prawa, oddalając się nieco od Kościoła. Wkrótce młody Riccardo przeżywa “pawłowe” nawrócenie, w wyniku którego wstąpił do nowicjatu jezuitów.

1936 25 czerwca przyjmuje święcenia kapłańskie w Rzymie, po których zostaje skierowany do kolegium redaktorów nobilitowanego pisma jezuickiego "La Civiltà Cattolica".

1938 Rozpoczyna głoszenie cyklu nauk apologetycznych na włoskich uniwersytetach.

1942 15 sierpnia składa uroczyste śluby zakonne w Towarzystwie Jezusowym.

1945 Staje się powszechnie znanym we Włoszech kaznodzieją, głoszącym Słowo na uniwersytetach, w salach teatralnych, w katedrach i na największych placach... Transmisje radiowe przyniosły mu przydomek "mikrofonu Boga".

1947 Powstaje pierwsza intuicja Grupy Promotorów Ruchu dla Lepszego Świata.

1948 Papież Pius XII przedstawia wielki projekt reformy Kościoła, któremu wielkie znaczenie przyniosły inicjatywy o. Lombardiego.

1949 Rozpoczyna pielgrzymowanie po krajach Europy i świata, trwające do końca życia.

1952 10 lutego Pius XII ogłasza wiernym diecezji rzymskiej “Proklamację dla lepszego świata”, przyjętą za oficjalny początek Ruchu dla Lepszego Świata.

1954 Promuje “Ćwiczenia dla Lepszego Świata”, które szybko upowszechniają się w całym Kościele, będąc prekursorskim doświadczeniem Soboru.

1963 Zostaje promotorem "posoborowej" odnowy Kościoła, m.in. przez rekolekcje przeprowadzone w sumie dla ok. tysiąca Ojców Soborowych.

1965 Przeżywa okres wielkich trudności związanych z kwestią prawnego uznania wyjątkowej specyfiki Grupy Promotorów. Ruch MMM zostaje oddany pod opiekę jezuitów.

1970 Zostaje promotorem duchowości wspólnotowej, opartej na myśli Soboru Watykańskiego II.

1975 Z własnej inicjatywy rezygnuje z kierowania Grupą Promotorów, żeby poświęcić się szerzeniu Królestwa Bożego.

1976 grudzień: Objawia się choroba, która przyczynia się do trzyletniego, intensywnego przeżywania Tajemnicy Paschalnej, w końcu doprowadzając go do śmierci.

1979 "Pożegnanie" z Grupą Promotorów podczas Wieczernika, nazajutrz przed swoim „Wielkim Piątkiem”. Spotkanie z ks. Mieczysławem Nowakiem.

14 grudnia umiera pogodnie w swoim mieszkaniu w Międzynarodowym Centrum im. Piusa XII w Rocca di Papa (Rzym). Zostaje pochowany w zakonnej krypcie na rzymskim cmentarzu Verano.

Człowiek kontrastów

Z pewnością charakteryzowało to o. Lombardiego. Potwierdzał to wiele razy, mówiąc: "Jestem nikim. Jeśli moje kazania przyniosły jakiś owoc, to stało się to dzięki Chrystusowi... Moim przesłaniem jest miłość: tylko ona może zmienić świat...” (13.11.1951). "Czuję się rewolucjonistą... to wiara uczyniła ze mnie rewolucjonistę Boga. Nie mogę więc zachowywać się inaczej" (21.09.1954).


Kaznodzieja świata i człowiek kontemplacji

Kaznodziejskiej posługi o. Lombardiego nie można oddzielać od jego życia kontemplacyjnego: “Przesłanie, które głosiłem w moich kazaniach nie było przemyślane w gabinecie, ale zrodziło się z tego, co usłyszałem podczas modlitewnej ciszy i odczytałem w ludzkich obliczach... Tak, dzisiaj jestem tego pewny, że przesłanie docierało do mnie na placach bardzo wielu miast" (21.10.1951).

Czasem mówiłem, co mówiłem, nie dlatego, że to wiedziałem, raczej, wiedziałem to, co mówiłem. Uważałem, że czasem mnie to przewyższa, ale nie rodziło się ono we mnie”. Na pytania, skąd ono pochodziło, mógł z uśmiechem odpowiedzieć: “Mam nadzieję, że od Ducha Bożego”.


Człowiek z dynamiczną wizją prorocką

Ta cecha o. Lombardiego widoczna jest wyraźnie w jego pismach, szczególnie w jego 20 opublikowanych książkach. “Jeśli ma wartość to, co pisałem to dlatego, zwróciłem na to uwagę zanim to sobie przemyślałem. A myślałem o tym, gdyż to dostrzegałem. Koncepcje wyjaśniły się dzięki obserwacji rzeczywistości i ludzi” (Prolog "Dla nowego świata", 1951).


Człowiek doświadczany brakami i próbami losu

"Jestem nikim, gdy tylko Jezus trochę mnie pozostawi, wychodzą na jaw moje najgorsze braki” (13-20.12.1971).

"Często słaby, wciąż zmęczony i niemało razy całkowicie wyczerpany – jednak zawsze pomimo tego byłem gotowy do wyjazdów z miasta do miasta, ze spotkania na spotkanie, nigdy całkowicie przy życiu i nigdy całkowicie uśmiercony, w wewnętrznym stanie trudnym do wyrażenia… Ale Jezus wziął mnie w takim właśnie stanie, wysyłając w świat to tu, to tam, aby objawiać, że tylko On jest mocą, jeśli całkowicie się Jemu oddamy” (29.04.1973).


Człowiek nieznajdujący zrozumienia w Kościele i poza nim

Ze względu na swoją prorocką intuicję o. Lombardi musiał płacić wysoką cenę, czasem bardzo bolesną…” (o. Arrupe SJ, Generał Jezuitów w marcu 1981).

Komuniści chcieli go zabić... Mass media nieustannie go atakowały... Ale według o. Lombardiego “rzeczywiste trudności nadchodziły ze strony kościelnej...” (15.05.1975), co możemy zauważyć w kolejnych kwestiach.


Paschalne zakończenie życia

W swoich ostatnich latach o.Lombardi pozostawił świadectwo akceptacji własnej niemożności, ciemności, milczenia i samotności –naznaczenia przez Chrystusowy Krzyż, co było równocześnie potwierdzeniem uczciwości jego życia. Pokój i radość ostatnich miesięcy jego życia, widoczne w jego delikatności i dobrym humorze, rodziły się z duszy całkowicie “oddanej” Bogu, objawiając bogactwo i dojrzałość jego osobowości ludzkiej i chrześcijańskiej” (J. B. Cappellaro, grudzień 1980).

Ostanie trzy lata jego życia były czasem nieopisanego „odcinania suchych gałęzi” przez Boga Ojca Ogrodnika. Z tego doświadczenia zdrodził się „inny” o. Lombardi, wyraźnie wolny i zjednoczony.

Nie na darmo zanotował: „Tajemnica paschalna jest sekretem życia przez umieranie... Modliłem się, żeby Pan wziął ode mnie całkowicie, krok po kroku; wszystko, co mam i mogę mieć, te moje trzy podstawowe miłości do ciała, do własnej dumy oraz do mojego serca i uczuć. Modliłem się, żebym za życia po trochu mógł oddać Mu wszystko, aż w końcu zgasnę jak ogarek świecy zgaszony ostatnim tchnieniem... Widzę, że ten proces jest już mocno posunięty, ale jeszcze pozostało tyle do umartwienia i wyniszczenia... W tym świetle najpiękniejsze teksty św. Pawła podkreślają sens egzystencji... Jak przez naszą śmierć triumfuje obecność Jezusa Zmartwychwstałego" (16.04.1973).

 

Podzielmy się. Biuletyn Duchowości Służby Animacji Wspólnotowej Ruchu dla Lepszego Świata 2007 nr 95

Facebook PGP

Blog Grupy światowej

Listy do Parafian

Radio Watykan

Episkopat PL

Rosary for persecuted

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
7793